Jest to bardzo trudny moment zarówno dla dziecka, jak i jego opiekunów. Ważne jest jednak to, że można dziecku realnie pomóc, a większość dzieci z czasem przechodzi przez ten etap łagodniej, jeśli dostaną odpowiednie wsparcie.

Najczęstsze powody powyższych problemów:

  • Lęk separacyjny – naturalny etap rozwojowy, zwłaszcza u młodszych dzieci.
  • Zmiana rutyny – nowa grupa, nowa pani, nowe zasady.
  • Przebodźcowanie – hałas, dużo bodźców, duża grupa.
  • Trudności społeczne – brak bliskiego kolegi, konflikt, poczucie samotności.
  • Zmęczenie lub niewyspanie – poranki są wtedy dużo trudniejsze.
  • Trudne doświadczenia – np. gorszy dzień, nieporozumienie z nauczycielem.

Co można zrobić, aby pomóc dziecku?

  1. Stała, spokojna rutyna poranna
    Dzieci czują się bezpieczniej, gdy wiedzą, co je czeka. Pomaga:
    – wstawanie o tej samej porze,
    – spokojne śniadanie,
    – krótki rytuał (np. „przytulas + buziak + piątka mocy”).
  2. Nazwij emocje dziecka
    Dziecko nie potrzebuje od razu rozwiązania — potrzebuje być zrozumiane.
    – „Widzę, że jest ci trudno i tęsknisz. To normalne.”
    – „Jestem z tobą, damy radę.”
    To obniża napięcie bardziej niż „nie płacz”.
  3. Przedmiot bezpieczeństwa
    Mały talizman, gumka do włosów mamy, breloczek, zdjęcie – coś, co dziecko może mieć przy sobie. Działa zaskakująco dobrze.
  4. Krótkie pożegnania
    Długie przeciąganie rozstania zwiększa stres. Krótko, ciepło, pewnie:
    – „Kocham cię, wrócę po ciebie po podwieczorku.”
    Twoja pewność = jego poczucie bezpieczeństwa.
  5. Współpraca z nauczycielem
    Czasem wystarczy, że pani podejdzie, weźmie za rękę, odwróci uwagę.
    Warto zapytać:
    – jak wygląda poranek z perspektywy nauczyciela,
    – czy dziecko ma trudności w grupie,
    – czy można wprowadzić indywidualny rytuał wejścia.
  6. Drobne cele i pozytywne skojarzenia
    – „Dziś poszukasz w sali czegoś żółtego.”
    – „Po szkole pójdziemy na plac zabaw, jeśli będziesz dzielny i spróbujesz wejść sam.”
    Nie chodzi o nagrody materialne, tylko o pozytywne emocje.
  7. Rozmowy po południu, ale bez nacisku
    Zamiast: „Jak było?” Spróbuj:
    – „Co dziś było najfajniejsze?”
    – „Z kim dziś się bawiłeś?”
    – „Co cię dziś zaskoczyło?”

Warto bardziej pochylić się nad problemem i przyjrzeć się sytuacji, kiedy płacz trwa wiele tygodni i nie słabnie, dziecko skarży się na ból brzucha, głowy, mdłości, mówi, że boi się konkretnej osoby lub sytuacji, w domu jest wyraźnie bardziej drażliwe, wycofane lub agresywne. Jest to sygnał, że warto porozmawiać z nauczycielem, a czasem z psychologiem. Rozmowa z nauczycielem może naprawdę wiele zmienić – ale tylko wtedy, gdy jest spokojna, konkretna i partnerska. Dzieci czują napięcie dorosłych, więc im lepsza współpraca między tobą a nauczycielem, tym łatwiej będzie dziecku. Nauczyciel nie zawsze widzi poranne trudności,
więc warto je nazwać. To otwiera rozmowę, nie obwinia i nie stawia nikogo pod ścianą. Zapytaj nauczyciela, co zaobserwował. To kluczowe, bo często dziecko uspokaja się po 2–3 minutach, a rodzic tego nie widzi. Ustalcie wraz z wychowawcą wspólny plan działania. Dziecko potrzebuje spójności – jeśli w domu i w przedszkolu/szkole obowiązują podobne zasady, czuje się bezpieczniej. Możecie ustalić:
– krótki rytuał wejścia (np. pani podchodzi i od razu przejmuje dziecko),
– przedmiot bezpieczeństwa, który dziecko może mieć przy sobie,
– sygnał, że rodzic wychodzi (np. „buziak, przytulas, piątka i idę”),
– sposób informowania rodzica, jak minął poranek.

Czasem źródłem stresu jest konflikt, brak kolegi, poczucie wykluczenia, zapytaj więc nauczyciela o relacje dziecka z innymi. Umówcie się na krótkie podsumowanie po kilku dniach. Daje to poczucie, że działacie razem i monitorujecie sytuację. Pamiętaj: nauczyciel jest partnerem, nie przeciwnikiem. Większość nauczycieli naprawdę chce pomóc, ale potrzebuje informacji od rodzica. A ty potrzebujesz ich spojrzenia z drugiej strony.

Rodzicu pamiętaj: Dziecko nie płacze „na złość”. Ono naprawdę przeżywa trudność, której jeszcze nie potrafi nazwać ani udźwignąć.
Twoja spokojna obecność, konsekwencja i empatia są dla niego jak kotwica.

Autorka tekstu: Kasia Setlak-Bolek

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *