Koniec czerwca to specyficzny okres: z jednej strony uczniowie czują zbliżające się wakacje, jest już po najważniejszych egzaminach, organizowane są wycieczki szkolne, z drugiej strony to czas, gdy uczniowie (a czasami nawet ich rodzice) negocjują z nauczycielami możliwość poprawy ocen.  

Co mierzy ocena, a czego nie mierzy wcale?

Ocena to bez wątpienia ważny element polskiego systemu edukacji. Zasady dotyczące tego, jakie dokładnie umiejętności należy opanować, jaką wiedzę i w jakim stopniu przyswoić omawiane są corocznie podczas pierwszej lekcji z danego przedmiotu. Szczegółowe warunki i sposób oceniania wewnątrzszkolnego powinny być opisane w statucie szkoły. 

Co mierzy ocena? Najprościej mówiąc – pokazuje, w jakim stopniu uczeń opanował wiedzę i umiejętności przewidziane w programie nauczania.

Czego ocena nie mierzy? Ocena w rozumieniu szkolnym nie bierze pod uwagę całego szeregu czynników: nie widzi, że dla ucznia, który doświadcza hejtu sukcesem jest sama obecność w szkole. Nie wie, że rodzice Ali z IV klasy od kilku dni nieustannie się kłócą, co sprawia, że uczennica bardzo źle sypia i nie jest w stanie opanować zadanego materiału. Oceny szkolne nie mierzą życzliwości, autentyczności, poczucia humoru, empatii, optymizmu i wrażliwości. Nie wskazują, ile razy agresywny dotąd uczeń wybrał zareagowanie w sposób akceptowalny społecznie zamiast zdecydować się na znaną sobie reakcję związaną z przemocą fizyczną, nie pokażą jak często Zuzka i Lena z V klasy zagadywały do nowej uczennicy, by nie czuła się odrzucona. A takie przykłady można by mnożyć.

Jak porównywać, a jak tego nie robić. 

Gdy dzieci od najmłodszych lat słyszą: „A co dostała Ala?”, „Zobacz, jaki ładny plakat narysowała Marysia”, „Dlaczego tylko czwórka?” łatwo uwierzyć im w to, że ich wartość mieści się w skali pomiędzy jedynką a szóstką. Jaką wiadomość wysyłamy dzieciom, gdy skupiamy się tylko na wynikach? Pokazujemy, że wartościowe są tylko wtedy, gdy coś im się udaje, gdy triumfują. Co z sytuacjami, gdy mimo starań nie zdobędą pierwszego miejsca w konkursie a do maksymalnej punktacji na sprawdzianie zabraknie im 0,5 punktu? Czy wtedy są mniej wartościowe?

Zwracanie uwagi tylko na wynik i podkreślanie, że ktoś inny i tak był lepszy, to prosta droga do wychowania perfekcjonisty/tki i obniżenia poczucia własnej wartości u dziecka. Jak więc porównywać, by nie przyniosło to negatywnych skutków? Porównuj postępy Twojego dziecka z dzisiaj w odniesieniu do jego umiejętności 2-3 miesiące temu. 

Co doceniać? 

– zauważaj proces, a nie efekt końcowy. Doceń to, że dziecko poświęciło czas na naukę, że zapamiętało najważniejsze rzeczy, że samo starało się zaplanować notatki, powtórki- dzięki temu dziecko doskonali umiejętność planowania oraz krytycznego myślenia a także wzmacnia swoją sprawczość (przecież to od niego zależało to, jak rozłoży naukę materiału itd.)

– zauważaj postępy dotyczące całego procesu planowania nauki, organizowania przestrzeni do nauki

– przede wszystkim: tłumacz, że wartość dziecka nie zależy od jego ocen, zapewniaj i pokazuj, że gorsza ocena nie jest tożsama ze stratą rodzicielskiej miłości 

Czerwcowe świadectwo jest jedynie podsumowaniem wybranego etapu nauki. Nie mówi wszystkiego o możliwościach, charakterze ani potencjale dziecka. Warto pamiętać, że młody człowiek potrzebuje przede wszystkim poczucia bezpieczeństwa, akceptacji i przekonania, że jest ważny niezależnie od cyfry zapisanej obok nazwy przedmiotu.

mgr Katarzyna Gadzała-Luberda

Podobne wpisy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *