Jest to bardzo trudny moment zarówno dla dziecka, jak i jego opiekunów. Ważne jest jednak to, że można dziecku realnie pomóc, a większość dzieci z czasem przechodzi przez ten etap łagodniej, jeśli dostaną odpowiednie wsparcie.
Najczęstsze powody powyższych problemów:

Co można zrobić, aby pomóc dziecku?
- Stała, spokojna rutyna poranna
Dzieci czują się bezpieczniej, gdy wiedzą, co je czeka. Pomaga:
– wstawanie o tej samej porze,
– spokojne śniadanie,
– krótki rytuał (np. „przytulas + buziak + piątka mocy”). - Nazwij emocje dziecka
Dziecko nie potrzebuje od razu rozwiązania — potrzebuje być zrozumiane.
– „Widzę, że jest ci trudno i tęsknisz. To normalne.”
– „Jestem z tobą, damy radę.”
To obniża napięcie bardziej niż „nie płacz”. - Przedmiot bezpieczeństwa
Mały talizman, gumka do włosów mamy, breloczek, zdjęcie – coś, co dziecko może mieć przy sobie. Działa zaskakująco dobrze. - Krótkie pożegnania
Długie przeciąganie rozstania zwiększa stres. Krótko, ciepło, pewnie:
– „Kocham cię, wrócę po ciebie po podwieczorku.”
Twoja pewność = jego poczucie bezpieczeństwa. - Współpraca z nauczycielem
Czasem wystarczy, że pani podejdzie, weźmie za rękę, odwróci uwagę.
Warto zapytać:
– jak wygląda poranek z perspektywy nauczyciela,
– czy dziecko ma trudności w grupie,
– czy można wprowadzić indywidualny rytuał wejścia. - Drobne cele i pozytywne skojarzenia
– „Dziś poszukasz w sali czegoś żółtego.”
– „Po szkole pójdziemy na plac zabaw, jeśli będziesz dzielny i spróbujesz wejść sam.”
Nie chodzi o nagrody materialne, tylko o pozytywne emocje. - Rozmowy po południu, ale bez nacisku
Zamiast: „Jak było?” Spróbuj:
– „Co dziś było najfajniejsze?”
– „Z kim dziś się bawiłeś?”
– „Co cię dziś zaskoczyło?”
Warto bardziej pochylić się nad problemem i przyjrzeć się sytuacji, kiedy płacz trwa wiele tygodni i nie słabnie, dziecko skarży się na ból brzucha, głowy, mdłości, mówi, że boi się konkretnej osoby lub sytuacji, w domu jest wyraźnie bardziej drażliwe, wycofane lub agresywne. Jest to sygnał, że warto porozmawiać z nauczycielem, a czasem z psychologiem. Rozmowa z nauczycielem może naprawdę wiele zmienić – ale tylko wtedy, gdy jest spokojna, konkretna i partnerska. Dzieci czują napięcie dorosłych, więc im lepsza współpraca między tobą a nauczycielem, tym łatwiej będzie dziecku. Nauczyciel nie zawsze widzi poranne trudności,
więc warto je nazwać. To otwiera rozmowę, nie obwinia i nie stawia nikogo pod ścianą. Zapytaj nauczyciela, co zaobserwował. To kluczowe, bo często dziecko uspokaja się po 2–3 minutach, a rodzic tego nie widzi. Ustalcie wraz z wychowawcą wspólny plan działania. Dziecko potrzebuje spójności – jeśli w domu i w przedszkolu/szkole obowiązują podobne zasady, czuje się bezpieczniej. Możecie ustalić:
– krótki rytuał wejścia (np. pani podchodzi i od razu przejmuje dziecko),
– przedmiot bezpieczeństwa, który dziecko może mieć przy sobie,
– sygnał, że rodzic wychodzi (np. „buziak, przytulas, piątka i idę”),
– sposób informowania rodzica, jak minął poranek.
Czasem źródłem stresu jest konflikt, brak kolegi, poczucie wykluczenia, zapytaj więc nauczyciela o relacje dziecka z innymi. Umówcie się na krótkie podsumowanie po kilku dniach. Daje to poczucie, że działacie razem i monitorujecie sytuację. Pamiętaj: nauczyciel jest partnerem, nie przeciwnikiem. Większość nauczycieli naprawdę chce pomóc, ale potrzebuje informacji od rodzica. A ty potrzebujesz ich spojrzenia z drugiej strony.
Rodzicu pamiętaj: Dziecko nie płacze „na złość”. Ono naprawdę przeżywa trudność, której jeszcze nie potrafi nazwać ani udźwignąć.
Twoja spokojna obecność, konsekwencja i empatia są dla niego jak kotwica.
Autorka tekstu: Kasia Setlak-Bolek
